Strona Główna » Kontakt » Forum » Szukaj Styczeń 26 2021 05:15
» Marcel

Sylwetka
Kluby
Sukcesy
Wywiady
Prasa
Autograf
Pozdrowienia
Pytania do Marcela

» Galeria

Klub
Reprezentacja
Z kibicami
Prywatne
Prasa
Okiem kibica

» Dla kibiców

Konkursy
Ogłoszenia
Puzzle
Do pobrania

» Montpellier UC

O klubie
Kadra
Terminarz
Sukcesy
Strona klubu

» Multimedia

Tapety
Avatary
Sygnatury
Filmiki

» Marcel Gromadowski: Starałem się dawać z siebie 100%


Po intensywnym sezonie klubowym spędzonym we włoskiej A2 Marcel Gromadowski wrócił do Polski i już od maja będzie pod okiem Daniela Castellaniego szlifować formę przed Ligą Światową. Wielu ma nadzieję, że będzie podporą kadry w ataku. Co na to sam zainteresowany?


Sezon ligowy już za Tobą. Z perspektywy czasu, uważasz że decyzja o przenosinach do serie A2 była słuszna?

- Oczywiście. Pierwszym krokiem, który zrobiłem idąc do Włoch była gra w zespole z najwyższej półki [Copra Piacenza, aktualny wicemistrz Italii – przyp.red.]. Wyniosłem stamtąd wiele dobrych doświadczeń, wiele się nauczyłem, miałem kontakt z klasowymi zawodnikami. Natomiast pozostał pewien niedosyt – można było więcej pograć. Chciałem więc pójść do klubu, który zaoferuje mi więcej możliwości gry i tak się właśnie stało. Po sezonie mogę powiedzieć, że sprawdziło się wszystko w 100% i zaliczam go do udanych pod względem zarówno ilości, jak i jakości gry.

A wynik sportowy? Utrzymaliście się w lidze, ale chyba liczono na więcej?

- Tu muszę wszystkich wyprowadzić z błędu. Wayel to po prostu beniaminek. Co sezon bywa tak, że do ligi wchodzi ktoś nowy, nieważne jakim sposobem. Bologna akurat miejsce w A2 dostała z przydziału – jedna z drużyn się wycofała, a że Wayel był następny w kolejce do awansu, spytano prezesa, czy zgadza się na wejście do ligi, czy są pieniądze. Władze klubu zdecydowały, że podejmą się tego wyzwania, a że od tego momentu do startu rozgrywek mieli bardzo mało czasu, wielu zawodników grających do tej pory w tym zespole w serie B1 przeszło prosto do A2. Ściągnięto tylko mnie, Amerykanina Jasona Jablonsky’ego i Roberto Braga. To zawodnicy, którzy mieli przetarcie w innych krajach, w innych ligach, natomiast reszta przyszła bezpośrednio z B1. Celem było więc tylko i wyłącznie utrzymanie.

Na początku sezonu byliście liderem tabeli i stąd może te większe oczekiwania?

- Tak, ale to, jak graliśmy, nie zmieniało w żadnym wypadku celu sezonu. A celem było, by tę zbudowaną za niewielkie pieniądze drużynę, niewiele wzmocnioną po wejściu do A2, utrzymać w lidze. Rozumiem, że apetyty mogły być większe, ja sam liczyłem, że uda się wejść do play offów z taką grą. Jednak podsumowując, jestem bardzo zadowolony, że udało nam się utrzymać, bo pod koniec rundy zasadniczej było trochę nerwów. Jest, jak miało być, cel został na koniec sezonu osiągnięty, wszyscy w Wayelu są zadowoleni. Mogło być lepiej, ale i tak jest dobrze.

W przeciągu całego sezonu w zasadzie na Tobie ciążyła odpowiedzialność za wynik. Czułeś się liderem zespołu?

- Nie mnie to oceniać, ja ze swojej strony w każdym meczu starałem się dawać z siebie 100%, tyle ile mogłem. Wystąpiłem we wszystkich spotkaniach w sezonie, tylko w jednym musiałem z powodu małej dolegliwości usiąść na ławce po pierwszym secie, ale pozostałe 27 meczów rozegrałem. Jestem zadowolony z tego, jak to wyglądało. Jasne, dostrzegam parę mankamentów, liga nie jest taka słaba, żeby być w niej od razu na topie. Wiem, że trochę mi brakuje, ale przetarcie z paroma klasowymi zawodnikami, w tym również takimi, którzy grali w A1 było naprawdę dobre. Myślę, że w jakimś stopniu pomogłem naszej drużynie.

Zauważasz dużą różnicę między Serie A1 a A2 w szkoleniu, treningach, a przede wszystkim poziomie?

- Ciężko mi jednoznacznie wypowiedzieć się na ten temat, każdy być może będzie miał inne zdanie. Uważam, że szkoła włoska ma swój charakterystyczny styl. Oczywiście, większa perfekcja, nakłady finansowe i lepsi zawodnicy są w A1, ale A2 jest tego namiastką. To daje się odczuć. Jest tam w miarę dobra szkoła siatkarska, z której korzystałem, to przecież zaplecze A1. Różnica między polską ekstraklasą i pierwszą ligą, a A1 i A2 jest taka, że we Włoszech występuje duża rotacja zawodników między A1 a A2, natomiast w Polsce obie ligi są bardziej rozdzielone.

We Włoszech są one więc ze sobą bardziej powiązane?

- Sporo zawodników idzie na wypożyczenie, ogranie na rok czy dwa do Serie A2. Często wracają. Nie jest żadnym minusem ani ujmą zagrać przez jakiś czas w niższej lidze. To też spore wyzwanie i ci, którzy grali w A2, śmiało mogą to potwierdzić.

Co w kolejnym sezonie?

- Od ostatniego meczu w lidze miałem dosłownie zaledwie ponad tydzień wolnego [spotkanie z Nava Gioia del Colle, wygrane 3:1 – przyp.red.]. Teraz troszkę sobie odpuściłem myślenie o takich sprawach. Rozmawialiśmy z menedżerem, czekamy na zakończenie wszystkich rozgrywek w ligach europejskich. Ciężko powiedzieć, gdzie się pojawię w przyszłym sezonie. Obecnie spokojnie czekam, zdrowotnie doprowadzam się do stanu pełnej używalności. Mam też sporo spraw osobistych, w mieście, ze znajomymi. Jest czas wolny (uśmiech).

A gdyby przyszła jakaś dobra propozycja z polskiej ligi...

- Jest naprawdę kilka argumentów, żeby wrócić do Polski. Dobrze się tu czuję i w końcu stąd pochodzę. Ale zrobić taki krok za granicę – to niełatwe. Kiedy dwa lata temu przechodziłem do Piacenzy, było ciężko. Musiałem nauczyć się języka, w domu byłem tylko raz w sezonie, brakowało znajomych. Był tylko sport i zajęcia na miejscu. Teraz już drugi sezon minął mi we Włoszech, nie mam nic przeciwko, aby spędzić tam i trzeci. Ludzie mnie doceniają, coraz lepiej się tam czuję. Ale są też i inne ligi. Będę czekał aż cały rynek transferowy ruszy i rozgrywki we wszystkich ligach się zakończą. Zespoły będą określać swoje aspiracje, budżety, to, jakich zawodników szukają. Okienko ruszy nie tylko dla mnie, ale dla wszystkich. Wcześniej skończyłem grać, bo mieliśmy drużynę, której celem było utrzymanie się. Zrealizowaliśmy go i teraz odpoczywamy.

Czujesz się dobrze po tym sezonie, nie masz żadnych problemów zdrowotnych? Będziesz miał siły na kadrę?

- Poważniejszych problemów zdrowotnych nie było. Temat zdrowia zawodnikow przewija się często przez polskie media. Życie sportowca, szczególnie w profesjonalnym wydaniu, jest dużym obciążeniem dla organizmu. Zawsze są pewne dolegliwości, ale trzeba z tym żyć i nawet nie ma co o nich wspominać. Większych problemów nie mam i trzeba się z tego cieszyć.

Samo powołanie było zaskoczeniem? Spodziewałeś się, że trener Cię zauważy?

- Jak wspominałem, pracowałem w miarę uczciwie i solidnie przez cały sezon. Chciałem pokazać, na co mnie stać, choć nie robiłem tego pod kątem reprezentacji, bo różnie może być. Można mieć świetny sezon i pozostać niezauważonym. Mi się tak udało, że zauważył czy usłyszał o mnie trener Castellani i dał mi szansę wejścia do nowo budowanej po trenerze Lozano kadry. Jest tam parę nazwisk, które wcześniej częściej pojawiały się w kadrze B albo szczątkowo w kadrze A. Będzie teraz więcej szans dla młodych i mniej doświadczonych zawodników i zobaczymy, jak to będzie wyglądać.

Wielu po Twoim dobrym sezonie we Włoszech ma nadzieję że staniesz się konkurentem dla Mariusza Wlazłego. Kiedyś, w kadrach młodzieżowych, to Ty grałeś pierwsze skrzypce.

- W ogóle mi na tym nie zależy. Dla mnie ważne jest, żeby ludzie doceniali mnie za to, jak gram i jaką pomoc niosę mojemu zespołowi, czy to dla kadry, czy dla klubu, a nie to, by być dla kogoś konkurencją. Konkurencja jest zawsze między zawodnikami, na wszystkich pozycjach i będą się pojawiać tu wszystkie nazwiska. Ja chcę pokazać co potrafię, a jeśli ktoś mnie doceni, uzna, że jestem przydatny – będę zadowolony i dalej będę to kontynuować. Wszyscy będziemy startować od zera w nowej kadrze. Żadnych niecnych planów nie mam (śmiech).

W tym młodym składzie dacie sobie radę z Brazylią, która nie wystąpi może w nie najsilniejszym składzie, ale jednak parę gwiazd przyjedzie?

- Przeglądałem właśnie składy wszystkich drużyn w poszczególnych grupach. Wiele zespołów jest odmłodzonych. Nie wiem jednak, jak będzie traktowana ta Liga Światowa przez naszą federację i sztab szkoleniowy. Po wyborze składu widać, że paru zawodników bardzo obciążonych w poprzednich sezonach ligowych i kadrowych dostało trochę wolnego i jest to szansa dla młodych, mniej doświadczonych. Nikt póki co nie mówi, jaki jest cel tej „światówki”. Medalu chyba zdobyć nie każą (śmiech).

Do maja odpoczywasz więc spokojnie we Wrocławiu?

- Nie, już nie odpoczywam. Po paru dniach wolnego wziąłem się za siebie, trzeba robić siłownię, nie stracić kontaktu z piłką. Nie może być tak, że przyjadę na kadrę w nie najlepszej formie. Trzeba robić coś aktywnie i tak właśnie spędzam czas.



źródło: reprezentacja.net
» Menu
Kontakt
Redakcja
Button
Zaprzyjaźnione strony
Pytania do Marcela
» Pytania

Pytania

» Logowanie
Nazwa Użytkownika

Hasło



Nie jesteś jeszcze naszym Użytkownikiem?
Kilknij TUTAJ żeby się zarejestrować.

Zapomniane hasło?
Wyślemy nowe, kliknij TUTAJ.
» Online
Gości Online: 1
Brak Użytkowników Online

Zarejestrowanych użytkowników: 112
Najnowszy Użytkownik: Thomasbels
» Znajdziesz nas na...

Facebook


Załóż : Własne Darmowe Forum | Własną Stronę Internetową | Zgłoś nadużycie