Rzeszów zbyt mocny
Dodane przez vereena dnia Grudzień 10 2009 14:58:06

Wczoraj swoje drugie spotkanie w tegorocznej edycji Ligi Mistrzów rozegrał Paris Volley. Siatkarze z Paryża gościli u siebie wicemistrza naszego kraju, zespół Asseco Resovii Rzeszów. Niestety nie podołali zadaniu i polegli na własnej hali 1:3.

Rozszerzona zawartość newsa
Na początku nic nie wskazywało, że wszystko się tak potoczy. Mecz od samego początku był bardzo wyrównany, żadna z drużyn nie mogła wyjść na prowadzenie większe niż dwa punkty. Jednak w końcówce lepi okazali się Paryżanie, którzy wygrali tę partię 26:24. Co prawda ostatni punkt to błędna ocena sytuacji przez arbitrów spotkania, którzy orzekli, że atakujący Resovii Mikko Oivanen zaatakował w taśmę. Jak pokazały liczne powtórki, to była po prostu pomyłka pana sędziego. Ale niestety nie był to ostatni raz. Kolejne partie to już coraz bardziej wyraźna przewaga rzeszowskiego teamu. Z każdą minutą goście rozgrywali się coraz bardziej i coraz pewniej czuli się na boisku. Co prawda bardzo pomagała im w tym atmosfera panująca w hali Charpy. Warto tu wspomnieć o tym, że pomimo, iż Resovia grała na wyjeździe, to polscy kibice bardzo licznie przybyli do Paryża. Ich doping był tak głośny, że każdy kibic mógł mieć małe chwile zwątpienia, gdzie faktycznie rozgrywane jest to spotkanie. Drużyna z Rzeszowa czuła się jak u siebie w hali na Podpromiu. No i widać ten doping bardzo pomógł gościom, którzy spotkanie wygrali pewnie 3:1 (26:24, 21:25, 20:25, 21:25).

Pomimo, że mecz przegrany, to uważamy, że nasz atakujący Marcel Gromadowski zasłużył na gratulacje, bo sam zdobył 27pkt: 23 atakiem, 1 blokiem i aż 3 zagrywką. Musimy przyznać, że w tym ostatnim elemencie Marcel poczynił ostatnimi czasy bardzo duże postępy. Taka poprawa gry bardzo cieszy i dobrze rokuje na przyszłość :) Jeszcze raz serdecznie gratulujemy.

O kilka zdań podsumowania pytamy samego zawodnika:

-Szkoda, że nie wykorzystaliśmy atutu własnej hali, bo jednak mecze u siebie zawsze są troszkę łatwiejsze. Nawet kibice polscy tak licznie przybyli na mecz nam nie przeszkadzali, wczoraj raczej to my sami sobie szkodziliśmy. Każdy z nas po trochu się dołożył do tej porażki. Trener pretensje miał szczególnie do naszego przyjęcia, które wczoraj perfekcyjne nie było. Ale jutro gramy kolejny mecz, w Nicei. Musimy się zrewanżować, bo to właśnie z Nice Volley-Ball chłopaki przegrali w Pucharze Francji, podczas, gdy ja byłem z reprezentacją w Japonii.

Marcel dementuje także wszelkie plotki. Szczególnie kierujemy to do tych, którzy ostatniego meczu z tureckim ISTANBUL B.Sehir Belediyesi nie widzieli, a oglądali wczorajszy.

-To moje podbite oko to nie rezultat żadnej dyskoteki (śmiech). To po prostu niemiły wypadek podczas pracy. Dostałem z łokcia od kolegi.  Nos mam jednak złamany i trochę wgnieciony z boku. Po meczu spędziłem pięć godzin na pogotowiu. Ale wszystko już jest ok.

No... tak więc myślę, że wszystkie wątpliwości rozwiane :) Marcel wszystko wyjaśnił.

Tak, jak już wspomniał zawodnik, jutro jego drużynę czeka ciężki mecz na wyjeździe z Nice Volley-Ball. Trzymamy kciuki i życzymy udanego rewanżu :)